Yerba Mate

yerba

Kiedy zaczynałem pić mate, nie miałem wyboru – Indianie podawali mi to, co mieli. Były to gatunki najmocniejsze, o smaku twardym jak pięść. Pachniały jak fajka nabijana sierścią. Im smakowało. Mnie... nie wypadało odmawiać. Nie odmawia się komuś, kto ma w domu kolekcję dzid. Dopiero potem – po powrocie do cywilizacji – poznałem takie gatunki mate, które pije się z przyjemnością.